Mimo, że ten dzień nie przypominał normalnego dnia to było nawet przyjemnie spędzić cały dzień z Louisem.
Na końcówkę tego "nie" zwykłego dnia dostałam od niego wypchanego gołębia. Powiedział, że nazywa się Kevin i ma problemy z lataniem na co zaczęłam się śmiać.
- Catherina!. Opowiadaj kim jest ten chłopak. - na moim łóżku zastałam Nat, która "wisiała" na skype z moim bratem.
- Jutro go poznasz. Hej Tom - rzuciłam torbą w kat pokoju i rzuciłam się na łóżko.
* środa, perspektywa Nathalie *
Gotowa do treningu wyszłam na murawę z trójką innych dziewczyn.
- Poznajcie pana Tomlinsona. - podszedł do nas ....
- Aaaaaaa! To Louis! Ten z One Direction! - zaczęły piszczeć, nawet sama lekko pisnęłam. Zabiję Cat za to, że nic mi nie powiedziała.
Trener jeszcze dodał coś od siebie i zaczęliśmy grać.
* perspektywa Catheriny *
Dzisiaj "wypuścili nas wcześnie bo nauczycielka francuskiego zachorowała.
Wyszłam na ulicę przed akademik i czekałam na brata z wieściami o tych biletach.
Co chwilę sprawdzałam zegarek to telefon, aż raczył przyjechać po 20 minutach ..... idiota.
- No nareszcie! - powiedziałam lekko zdenerwowana.
- Były korki - kopnął kamyk
- I jak? - na te pytanie dał mi kopertę
- Jutro dasz to "nowemu" - przeczytałam to po cichu a on odjechał
- I tylko po to tyle czekalam?! No fanie - mruknęłam pod nosem i ponownie przyjrzałam się kopercie
* czwartek *
Wieczorem próbowałam odgadnąć co tam się znajdowało, ale dałam sobie z tym spokój.
Dzisiaj mamy wycieczkę za miasto dlatego przed wejściem do autobusu zaczęłam szukać Lou.
Kiedy się zobaczyliśmy, podbiegł do mnie próbując być poważnym, ale mu nie wychodziło.
- Mam tajną misję - ubrał okulary przeciwsłoneczne
- Też mam tajną misję - ubrałam mały plecaczek na co oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem
- Usiądź obok mnie. Hahahahahhaha! - powiedzieliśmy jednocześnie
* trochę później *
Od dobrych kilku minut spacerowaliśmy po ruinach jakiegoś zamku. Mnie oczywiście poniosło i powędrowałam nad klif.
- Catherina. To nie jest bezpieczne. - zawołał Lou, który pociągnął mnie za rękę czego skutkiem upadłam na trawę.
- Śmieszne Tomlinson. - wstałam i otrzepałam spódniczkę
- Panno Lyons, to nie jest Doncaster - znowu próbował udawać poważnego
- Propos twojej rodzinnej miejscowości. Pozdrów rodzinę. - podałam mu "bardzo dyskretnie" kopertę.
- Z przyjemnością to zrobię - podał w zamian inną
- Czekajcie przed tylnym wejściem na O2 Arena o 18:30, pewnie ja wam otworzę albo Zayn. - szepnął jak zobaczyliśmy zbliżającą się posturę historyczki.
- Wiesz, że mamy kłopoty? -
- Nie pierwszy raz mi się to zdarza. - jakoś odbyło się bez upomnień i tego typu rzeczy, więc oboje w pozytywnym nastroju dołączyliśmy do reszty naszej grupy.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jednak nie było wystarczającej liczby komentarzy ..... trochę mi z tego powodu smutno, więc rozdziały będę dodawać (w miarę możliwości) codziennie.
Do tego na Stwierdzam Infection, Bo Harry Styles jest konkurs, w którym wygrać można fartuszek z wybranym przez was napisem.
P.S. od 3 czerwca do 8 czerwca będzie przerwa z powodu wycieczki szkolnej do Londynu ^^
