niedziela, 14 kwietnia 2013

Chapter 2 " To jest liceum "

Jak ten czas szybko leci.
Wydaje się, że dopiero co skończyłam rozmawiać z Deanem, a tak naprawdę jest poniedziałek rano.
- Hej, Sean! Wstawaj, bo w każdej chwili Geo może wpaść i zobaczyć twoją słodką piżamę. - na te słowa blondynka szybko wstała i ubrała mundurek. Zrobiłam to samo co ona
- Cat, pomożesz mi z wsuwkami? - zawołała, w tym samym czasie usłyszałam pukanie do drzwi.
Kiedy je otworzyłam, zobaczyłam roześmianego Georga.
- Hej Cathie. Nat ubrana? -
- Prawie. Wejdź. - otworzyłam szerzej drzwi i wpuściłam przyjaciela do pokoju.
- Jak tam weekend w Holmes? -
- Było nawet ok. Tylko Kieran ... -
- A poprosiłaś Deana aby pogadał z nim na ten temat? -
- Tak jakby. Czekam na wieści od Toma. -
- Bilety? - pokiwałam głową
- Skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona
- Zgadywałem. - uśmiechnął się jeszcze szerzej
- Aha - wiedziałam, że Tom pewnie komuś to wygadał. Z niezadowoleniem usiadłam na przeciwko niego. Po chwili dołączyła Nat.
- Hej Geo. - ucałowała go w polik
- Co macie pierwsze? - próbował zmienić temat by nic się nie wydało
- Matematyka - Sean posmutniała
- Historia sztuki czy jakoś tak - podrapał się po głowie
- Literatura - zrobiłam minę, która chyba wyglądała jakbym była niezadowolona
- Hahahahahahahahahaha .... Lyons znowu będzie Julką! - Geo turlał się po podłodze
- Jakie to śmieszne - kopnęłam go w tyłek
- No przepraszam -
- Idziemy? - odezwała się Nat, na co wyszliśmy z internatu.
Znowu zaczęła się dyskusja na temat co jemy na lunch.
- Ja mam pomysł! - spojrzeli na mnie zdziwieni, na co zaczęłam się śmiać
- Cat, no mów! - powiedzieli jednoczesnie

* Literatura *

- Jak pewnie wszyscy wiedzą, dzisiaj mieliśmy przerabiać "Romeo i Julia" ale w klasie będziemy mieli małe zmiany - nauczycielka spojrzała na nas spod swoich ciężkich okularów
- Ale chyba znajdziemy czas aby panna Lyons coś nam powiedziała - na jej pomarszczonej twarzy pojawił się ogromny uśmiech, na co wstałam niezadowolona i wykonałam polecenie
- "Gdyby nie ciemność, co mi twarz maskuje,
Widziałbyś na niej rozlany rumieniec
Po tem, co z ust mych słyszałeś tej nocy.
Radabym form się trzymać, rada cofnąć
To, co wyrzekłam; ale precz udanie!
Czy mię ty kochasz? Wiem, że powiesz: — tak jest;
I jać uwierzę; mimo przysiąg jednak
Możesz mię zawieść. Z wiarołomstwa mężczyzn
Śmieje się, mówią, Jowisz. O! Romeo!
Jeśli mię kochasz, wyrzecz to rzetelnie;
Lecz jeśli masz mię za podbój zbyt łatwy,
To zmarszczę czoło i przewrotną będę
I na miłosne twoje oświadczenia" -będąc w połowie przerwało mi piszczenie drzwi
- Klaso proszę abyście wstali - wykonaliśmy polecenie pani McFly, po chwili do klasy wszedł uśmiechnięty szatyn z grzywką zaczesaną do góry.
- Cześć, jestem Louis i ... będę z wami chodził na niektóre zajęcia. - wszystkie dziewczyny oprócz mnie piszczały.
- Eh ... przepraszam panie Tomlinson za reakcję dziewcząt. - zilustrowała całą klasę, aż zatrzymała się na mnie.
- Jak miło, panna Lyons będzie Ci towarzyszyła przez resztę tego dnia - powiedziała to bardziej z przymusem niż prośbą.
- Oczywiście pani McFly - podeszłam do biurka
- Nawet ładna jesteś. Lo ... - podał mi rękę
- Wiem jak Ci na imię. Jestem Catherina - uścisnęłam dłoń i pokazałam na wolne miejsce obok mnie.

* troszeczkę później *

- Mógłbyś chwilę poczekać? Muszę iść coś załatwić -
- Pewnie, poczekam chwilę - oparł się o czyjąś ławkę i zrobił się jakiś chłodny, a ja pobiegłam w kierunku przyjaciół

* perspektywa Nathalie *

Wszystkie dziewczyny z matematyki od rana tylko mówią o jakimś nowym uczniu, więc czekałam na wieści od Cathie.
- Widziałaś się już z Młodą? - zapytał się Shelley
- Jeszcze nie, ale będzie miała zaraz trening więc przyjdzie po kilka wsuwek - przeszliśmy do ogrodu
- Miałaś rację - zobaczyłam zbliżającą się Cat.
- Sorki, ale dzisiaj odwołuję nasz lunch. - spojrzeliśmy na nią zdziwieni
- Ehm. Halo! - pomachała nam ręką przed oczami
- Sorki, ale odwołujesz lunch. Coś jest nie tak! - wydarł się Geo
- Musze się zajmować nowy. Pa. - poprawiła swoje loczki i oddaliła się
- Dziwne - powiedzieliśmy razem

* perspektywa Catheriny *

Pożegnałam się z przyjaciółmi i pobiegłam do Tomlinsona.
- Przepraszam, ze to tak długo trwało -
- Nie ma się o co martwić. To miejsce przypomina szkołę podstawową - powiedział udając, że go to bawi
- To jest liceum, ale nie ważne - złapałam go za ramię i zaprowadziłam do trenera

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sorki iż rozdział dodałam tak późno, ale nie mogłam nic wymyślić, a jak już coś było to nie miałam jak spisać pomysłu. To samo miałam z próbami publikacji przez ostatnie kilka dni. Mam nadzieję, że ten rozdział też wam przypadnie do gustu :) Kolejny rozdział = 5 komentarzy

A tutaj macie fotkę z kamerki z wczoraj u Margot :****


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz