- Catherina. Kim był ten koleś? - przez chwilę milczałam, nie chciałam aby Kieran się "tym" znowu przejmował. Po krótkim namyśle powiedziałam pół-prawdę
- Nikt taki. Kolega Nat. - przytuliłam się do mojego, starszego o kilka lat, chłopaka i siedzieliśmy tak przez moment.
- Kieran, mieliśmy zagrać dla Nat na zewnątrz. Pamiętasz? - powiedział Dean, właściwie tłumaczyłoby to dlaczego ubrał się jak na jakiś wywiad.
- Wybacz kotku, musimy iść - wstał i zostawiając mnie samą na tej kanapie, ruszył do ogrodu. Powtórzyłam jego czynność i ruszyłam do Nat, która rozmawiała z Horanem.
- Hej. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam - zarzuciłam kumpeli ręce na szyi i słodko uśmiechnęłam się do blondyna, na co niebieskooka bezgłośnie mi podziękowała i poszliśmy w trójkę do ogrodu.
Pierwszy zauważył nas Dean, który na widok przyjaciółki prawie spadł ze sceny do wody, na szczęście złapał go Sean i zaczęli grać.
- Wszystkiego najlepszego Nathalie od Room 94. - chwila na oklaski - Z okazji 16-nastych urodzin chcielibyśmy zagrać dla ciebie - uśmiechnął się Kieran i zagrali "Rewind".
• .... •
Dopiero minęła 22 a połowa gości już jest zalana w trupa w tym mój "ukochany", a ja w tym momencie czuję się jak jakaś niańka.
- Kieran musimy już iść - spojrzałam w jego stronę, a on lizał się z jakąś wywłoką.
- Ta, przyjdę za kilka minut - na co udałam, ze myślę i zdenerwowana powiedziałam...
- albo nie przychodź wcale - wyszłam a za mną wybiegł George.
- Cat co jest? -
- Mój były chłopak jest na urodzinach mojej przyjaciółki, mój aktualny chłopak się upił i przy mnie całował się z inną. Ja to mam szczęście. - zaironizowałam
- Ojej. Pozwól ze cię odprowadzę. - otulił moje ramiona swoja kurtką.
- jak miło. - uśmiechnęłam się i dałam mu buziaka w polik. Przeszliśmy na drugą stronę i zatrzymaliśmy się przed drzwiami.
- to co zrobisz z wami? -
- nie wiem czy istnieje jeszcze "my", jeśli jest to będzie ostatnia szansa na ten związek. -
- zadzwoń jakby coś się stało. Przyjadę tak szybko jak będzie to możliwe. Dobranoc Cat. -
- dobranoc Geo. - powiedziałam i weszłam do domu.
• next day •
Obudziłam się w niezbyt ciekawym humorze, gdyż od godziny za oknem słyszałam donośną grę na gitarze.
Podeszłam do tego przeklętego okienka i zobaczyłam Lemona, który na mój widok się uśmiechnął
- Catherina. Przepraszam za wczoraj. Wiesz, że nie byłem sobą. Wysłuchaj mnie. - znowu było można usłyszeć gitarę a Kieran zaśpiewał " Just The Way You Are " kiedy skończył, wylałam na niego wiadro zimnej wody i kostek z lodu.
- spadaj koleś z mojego trawnika!!! - wydarłam się na niego i zamknęłam okno.
• jakis czas później •
- Cat, no chodź z nami - nalegał Dean
- Nieeeee! - trzymałam się kurczowo barierki aby nie spaść kiedy przyjdzie mu na myśl ciągnięcie mnie za nogi.
- ok. Miałem nic nie wygadać, ale mam coś dla ciebie - powiedział bezradnie
- co masz? - wstałam i wyszłam z nim do reszty chłopaków, ale nie było Kierana.
- Cathie! - rzucili się na mnie
- dooobra. To co chcecie mi dać - słodko się uśmiechnęłam, spojrzeli na siebie i znacząco polowali głową
- Do wora z nią! - zawołał Sean, no to teraz wiadomo co będzie dalej.
• lokalizacja y •
Kiedy gdzieś mnie zanieśli i wypuścili z 'worka' zobaczyłam jakieś poddasze.
- wiem, ze odmówiłaś udziału, ale zawsze możesz zobaczyć jak to wygląda. - podszedł Dean.
- nigdy juz ci nie zaufam - zaśmiałam się i uderzyłam go w klatkę piersiową.
Usiadłam na kanapie z dala od scenografii i przyglądałam się pracy przez jakieś 5 minut.
- co tam ? - zapytał się Dean
- jest ok. Zaraz przyjdę - wstałam i wyszłam na zewnątrz, gdzie ujrzałam Kierana liżącego się z jakąś wywłoką.
- Cat, o hej - powiedział zakłopotany
- Nigdy nic nas nie łączyło! - pobiegłam przed siebie aż zobaczyłam światło
- to mój koniec - pomyślałam i stałam w miejscu a ból przeszywał cale moje ciało.
Coś mi podpowiadało, ze nie żyje.

♥ ;)
OdpowiedzUsuńsuper czekam na next!!! ;)
OdpowiedzUsuń